- Nie traktujemy tegorocznej edycji specjalnie, bo zbliża się złoty jubileusz - stwierdza Wojciech Siwek z rady artystyczno-programowej
JnO, ale równocześnie podkreśla, wyjątkowość nadchodzącego festiwalu - Usłyszymy mnóstwo premier, a koncerty artystów amerykańskich to ich jedyne występy w Polsce - dodaje.Już muzyczna inauguracja czterodniowego (5-8 marca) festiwalu to wydarzenie, na które warto czekać - pierwsza gala polskiego jazzu pamięci Krzysztofa Komedy. Legendarnemu pianiście i kompozytorowi oddadzą hołd takie gwiazdy, jak Ewa Bem, Krzysztof Kiljański, Lora Szafran czy Piotr Baron.
Czterdziestolecie przedwczesnej śmierci artysty uczci też coroczny projekt festiwalowy, czyli Big Festiwal Band pod kierownictwem Stanisława Fijałkowskiego i Zbigniewa Czwojdy. Osiemnastoosobowa orkiestra jazzowa zagra tylko kompozycje Komedy.
- Trzeba pamiętać, że Krzysztof Komeda to praktycznie jedyny znaczący polski muzyk jazzowy, który nie zagrał na Jazzie nad Odrą. Nie zdążył i w jakiś sposób chcemy to nadrobić wobec niego - wyjaśnia Wojciech Siwek
Choć tegoroczny Jazz nad Odrą obfituje w polskie akcenty, nie zabraknie też muzyków z ojczyzny jazzu - USA. Niekwestionowanym numer jeden będzie McCoy Tyner - pianista znany ze współpracy z Johnem Coltrane, który wystąpi drugiego dnia festiwalu (6. marca). Mimo swoich siedemdziesięciu lat, cały czas żywiołowo łączy klasyczny jazz z afrykańską i azjatycką muzyką etniczną.
Tego samego dnia publiczność usłyszy polską premierę płyty „Tarantella" szwedzkiego basisty Larsa Danielssona wspomaganego między innymi przez wirtuoza pianistyki jazzowej Leszka Możdżera.
Wśród innych artystów zza oceanu znajdą się też: pianista jazzowy Jason Moran, trzej najwybitniejsi saksofoniści barytonowi świata - Ronnie Cuber, Gary Smulyan i Howard Johnson - oraz saksofonista tenorowy Joshua Redman.
Całkowity koszt zaproszenia tak licznych gwiazd (ponad 120 artystów) wyniósł 930 tys. zł, z czego 700 tys. pokryje miasto Wrocław i Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Zgodnie z tradycją festiwalu, na koncerty Jazzu nad Odrą we Wrocławiu zaprasza CS Impart i Jazz Club Rura, który szczególnie gości najbardziej eklektyczny jazz dla młodszych słuchaczy. W tym roku kolejnym miejscem koncertowym będzie „XO" pod kinem „Helios", gdzie 6. marca zagra Guru's Jazzmatazz - pierwszy artysta, który w latach 90. połączył hip-hop z jazzem.
Jazz nad Odrą nie byłby sobą, gdyby nie konkurs na indywidualność jazzową. Już pod koniec lutego komisja konkursowa wyłoni finalistów, którzy będą walczyć o główną nagrodę drugiego dnia festiwalu, 6. marca.
Choć większość z 26 festiwalowych koncertów będzie mieć miejsce we Wrocławiu, Jazz nad Odrą zawita też do Lubina, Trzebnicy i Brzegu. Choć tegoroczny festiwal obfituje w światowe legendy jazzu, organizatorzy podkreślają powrót do korzeni:
- Liczne koncerty, a przede wszystkim Gala Polskiego Jazzu są po to, by udowodnić, że festiwal to nie tylko zagraniczni muzycy - przypomina Wojciech Siwek.
Program festiwalu:
Polski
English

